Sangwinik i jego słabości.

  • Anna Nowak

    Fajny blog. Interesujace 🙂 Szkoda, ze nijak nie moglam znalesc na tym blogu slabych stron melancholika. Bylam tu tylko 15 minut i zdazylam sie przekonac, ze Pan jak typowy melancholik nie znosi krytyki i buduje poczucie wlasnej wartosci jedynie na bieganiu za zadaniami i pouczaniu innych.

    W jednym z artykulow Pan nawet napisal do innych melancholikow: Drogi melancholiku, jako ze nie lubisz krytyki skoncentruje sie na Twoich mocnych stronach. Moim zdaniem to troche takie mydlenie sobie samemu oczu. Potrafiles sie drogi Panie skupic na slabych stronach sangwinika, znajdz slabe strony melancholika, czysty rachunek sumienia.

    Inni moga oceniac melancholikow z roznych perspektyw, ale ciekawe co moglby powiedziec o sobie sam melancholik, co jest jego najwieksza bolaczka, ja mysle ze jest to totalny brak akceptacji z zewnatrz, uderzajacy w wnetrze melancholika, stad moze ciagle dazenie do perfekcjonizmu, ale to wciaz blednie zamykajace sie kolo. Bo kto normalny sluchalby stalego jeczenia o problemach i zadaniach. Do tych sangwinik podchodzi ze smiechem i optymizmem. Inaczej od razu lepiej kulka w leb.

    Wlasnie rozstaje sie z melancholikiem, sama jestem sangwiniczka. I to, co mi tutaj pomoglo w tym blogu. Zrozumiec mechanizm, stalego ujadania melancholika i ciaglego dzielenia skory na niedzwiedziu i zatruwania szczesliwym ludziom krwi żółcią na ktora wskazywal Arystoteless mowiac o osobach z temperamentem melancholika.

    Przepraszam za brak Polskiej czcionki – pisze z za granicy 🙂
    Sangwiniczka

    • Dobry komentarz 🙂
      Moja żona jest sangwiniczką i dzięki temu sie uzupełniamy. Gdyby było nas dwoje melancholików, to pewnie zanudzilibyśmy się na śmierć 🙂
      Dodam jeszcze, że zarówno u niej jak i u mnie jest sporo z choleryka…

  • Anna Nowak

    Dziekuje za prywatna wiadomosc. Juz tlumacze jaki jest moj punkt widzenia 🙂 I jeszcze raz przepraszam za czcionke – wiem, ze moze byc to irytujace (ale nie posiadam polskiej czcionki, a bardzo chcialabym cos jeszcze dodac do tematu)

    ,,Myślą, że jestem głuchy albo w najlepszym razie słabo słyszący i powinni mi swój przekaz utrwalić, upewniając się, że na pewno go usłyszałem. Dopóki nie zacząłem poznawać osobowości i ich charakterystycznych zachowań, myślałem, że oni traktują mnie jak mało rozgarnięte indywiduum, któremu wszystko trzeba powtarzać wielokrotnie i najlepiej coraz głośniej,,

    Moj chlopak myslal kiedys, ze jego tata jest gluchy, bo mowil do niego bardzo glosno. Sama w to wierzylam, zanim poznalam tate, ze wzgledu na fakt, ze tata ma ponad 80lat i z racji wieku moglby byc juz gluchy. Pozniej okazalo sie, ze tata tak glosno mowil tylko do mojego chlopaka, co wynikalo ze stalej irytacji. Za to z innymi osobami, np. swoja partnerka rozmawial w sposob spokojny, stonowany i delikatny.

    Zazdroszcze Panu, ze udalo sie Panu stworzyc szczesliwy zwiazek z zona. Ja przyznam, ze w relacji z melancholikiem czulam sie czesto jak w potrzasku, tak jakby mi ktos podcial skrzydla, tak jakby ktos stale wciskal w relacji ze mna hamulec. A przeciez chcialam dobrze, podeszlam do tej relacji jak do kazdej innej z ogromnym entuzjazmem. Fascynujac sie jeszcze bardziej zorganizowaniem i perfekcja. Bo sangwinik ma w zwyczaju fascynowac sie wszystkim. Fascynowalam sie tak dlugo dopoki nie bralam tego perfekcjonizmu na powaznie i uznawalam za zarty. Ale okazuje sie, ze z melancholikiem trudno jest zartowac z powaznych rzeczy, ktore np. u mnie staja sie dodatowym bodzcem do dzialania i pomagaja sie zmobilizowac do dalszej ciezkiej pracy, pokonac zmeczenie i nabrac wiatru w zagiel.

    Wierze, ze melancholik ma dobre intencje. Chcialabym poznac jego slabe strony, zeby zrozumiec skad sie bierze ten mechanizm totalnego braku luzu. Czy to strach, a jesli tak to strach przed czym?

    • To nie była wiadomość prywatna. Wszystko jest dostępne publicznie 🙂
      Jakie są słabe strony melancholika? Większość tych „dobrych” cech ale doprowadzona do „perfekcji”. Co za dużo, to nie zdrowo 🙂
      Tak długo, jak nie potrafimy nieco „wyluzować”, tak długo będziemy tkwić w klatce naszej osobowości (mam na myśli melancholików).
      Ta dominująca osobowość jest naszym punktem wyjścia do zmiany… Nie da się (chyba) zmienić swojej osobowości ale można zmienić swoje nawyki (nie tylko myślowe) i wypracować niektóre zachowania, które nam najpierw „nie leżą”. Po jakimś czasie stają się jednak częcią nas samych. To jest proces.
      Wszak jesteśmy tu po to, żeby się rozwijać, rosnąć, nabywać doświadczeń i pracować nad sobą tak długo, aż będziemy „pełną osobowością” czyli taką, która wyzwoliła się z klatki swoich ograniczeń….
      Oczywiście możemy iść na łatwiznę i powiedzieć, że nic się z tym nie da zrobić, że tak już jest i koniec…
      To jest proces, droga, którą każdy z nas musi przejść. Świadomość istnienia pewnych mechanizmów kierujących naszym zachowaniem tą podróż jednak ułatwia.
      Tak mi się wydaje i jest to moja subiektywna opinia ale każdy ma oczywiście prawo do swojej…

  • Sangwiniczka

    Bardzo pociesza mnie Pan, mówiąc, że z sangwiniczką tworzy Pan udany związek:) Również wydaje mi się, że ciekawsze relacje tworzą temperamenty przeciwstawne, można u swoich boków doskonalić cechy których nam brakuje. Jakby mógł Pan wymienić kilka punktów, które udało się Państwu wypracować; byłabym wdzięczna. Mam na myśli trochę wskazówek na co zwracać uwagę, aby zbudować fajny związek. Ja jestem typową sangwiniczką, a mąż melancholikiem, z domieszką sangwinika.
    Dużo zdrowia życzę…